Statistics:
Dzień ery 40 / ~105
Kingdoms:
Active        325
Created today12
Total            451
Aliances:
Active        43
Total            64
TOP1: Psotnicy
Wars:
Declared12
This Age total87
Thievis actions:
This Age total2505
Spells:
Today allready1824
Yesterday total5177
This Age total229590
Military attacks:
Today allready2
Yesterday total54
This Age total2408
Latest news:

Data startu 45. ery RD
Jun 09 2017, 18:52

more:RSSCafe News
Last posts:

RedDragon's Pantheon

Thou hast entered a place where history lies, the history of the RedDragon. In this Pantheon thou shall find all the details about winners of each consecutive age. Enjoy...


Choose an age:


I, II, III, IV, V, VI, VII, VIII
I n.r., II n.r., III n.r., IV n.r., V n.r.

Fourth Age of New Reckoning also known as The Age of Science on day 110 has been ended with the construction of

 the Last Judgement Palace

the Last Judgement Palace

by alliance::

Pensjonat Pod Nożem!

consisting of::

Księstwo Rasa Gracz
Bella Gunness Ludzie Gang Elki
Peter Kurten Br-Oug Zly pudell/Krakers
George Chapman Gnomy Ogri
Earle Nelson Ludzie Tobi
Albert DeSalvo Br-Oug Piechu
Javed Iqbal Mogul Hobbici Stachu
David Berkowitz Ludzie Wujek Kościsty
Joseph Vacher Ludzie Karin
Charles Manson Ludzie Zombi
Richard Ramirez Ludzie Czołgista Urban
Kenneth McDuff Ludzie Hargoth
Henry Lee Lucas Ludzie Zagaj
John R.H. Christie Gnomy Cris
Luis A.G. Cubillos Gnomy Hook
Michael Ross Br-Oug Miki
Joel Rifkinluis Br-Oug Garrgas
Albert Fish Br-Oug Kill

Kronika Ery IX



Ogromna fajka, napełniona najlepszym zielem pochodzącym z dalekich krasnoludzkich plantacji pod Ghruum-Baar, wypuszczała kłęby dymu tak śmierdzącego, jak nie przymierzając, zapuszczony krasnoludzki piec hutniczy. Których to piecy w pobliżu Ghruum-Baar jest sporo i jak mówią złośliwi, to one nadają tytoniowi tak intensywny aromat. Małemu gnomowi Pomkelowi bynajmniej nie przeszkadzała kopcąca fajka dziadka, z płonącymi oczyma i otwartymi ustami przypatrywał się staruszkowi, który kilka dni temu wrócił do domu. "Skończyło się!" szeptali starsi patrząc na siebie porozumiewawczo. "To ponoć koniec..." - słyszał od pewnego czasu mały Pomkel. I chodź zachodził w głowę, nijak nie mógł się domyślić, co też takiego się skończyło...
...Dlatego gdy tylko dziadek najadł się, napił, przespał dwa dni i w końcu zatęskniwszy za dobrą fajką zapadł się w wygodnym fotelu, wnuk natychmiast usiadł przy jego kolanach. Mały Pomkel nie musiał prosić o opowieść - stary uwielbiał opowiadać.
Historia zajęła wiele godzin...
- Pierwszą wojnę przegraliśmy z kretesem - zaczął dziadek Glim. - Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Byłem wtedy taki młody, ciebie Pomkelu jeszcze wówczas nie było na świecie, chociaż twoja matka pewnie się już o to starała. Założę się o moją najlepszą fajkę, że cieszyła się z mojego wyjazdu - uśmiechnął się dziadek mrużąc filuternie oko do wnuka, który rozdziawił szczękę w szerokim uśmiechu, nie bardzo jednak wiedząc o co chodzi dziadkowi.
- Na czym to ja skończyłem? A tak - nasza pierwsza wojna. Służyłem wtedy w Ochotniczych Oddziałach Alchemików. Produkowaliśmy złoto na potrzeby frontu. Pracowaliśmy jak szaleni, a efekty były widoczne - żadna inna rasa nie była tak dobra jak my. Powiadają, że kilku naszych najlepszych Mistrzów potrafiło zrobić złoto ze zbutwiałych trocin. Z tego co wiem, podobna sztuczka udała się jedynie krasnoludom, z tą subtelną różnicą, że oni zrobili bimber. Całkiem niezły zresztą. I mocny... - dziadek Glim uśmiechnął się do siebie na wspomnienie potężnego kaca, którego leczył przez tydzień. I ogromnego guza, który zmieniał kolory przez następny tydzień.
- Nasza koalicja włączyła się do wojen dość późno, nasi generałowie byli niedoświadczeni a Głównodowodzący nieskoordynowani. Pamiętam jak jeden z naszych najlepszych strategów oświadczył pewnego dnia, że zamierza szukać mądrości i natchnienia w Wielkim Labiryncie. Znaleźliśmy go następnego dnia skulonego przy wyjściu - zmoczył spodnie i ssał kciuka. Miał obłędne spojrzenie. W zasadzie od tamtej pory dużo się u niego nie zmieniło, ale to był spory cios dla naszych sprzymierzonych sił. Po przegranej wojnie odbudowaliśmy się szybko, władcy księstw naszej koalicji szybko zapomnieli o klęsce szykując się do nowych podbojów...
Dziadek przerwał na chwilę, aby napchać fajkę nową porcją tytoniu. Zapalił, zaciągnął się mocno, odkaszlnął i ostrzegł wnuka:
- Nigdy nie pal tego świństwa... a przynajmniej przed ukończeniem 150 lat, potem trzeba korzystać z życia... - I znów kłęby czarnego dymu popłynęły pod sufit. Kilkanaście much nie wytrzymało tak gęstej atmosfery i z cichym brzęczeniem odeszło do muszego nieba.
- Drugą wojnę stoczyliśmy z lepszym skutkiem - ciągnął opowieść dziadek. - Wprawdzie znowu przegraliśmy, ale tym razem nasi Głównodowodzący popisali się wieloma skutecznymi akcjami, powoli wyklarowała się elita naszych generałów. Co było bardzo przydatne, albowiem wkrótce nasza koalicja wplątała się w wielką multiwojnę. Nie patrz tak na mnie Pomkelu, już ci wszystko wyjaśniam. Gdy jedna z sąsiednich koalicji z zasadzki napadła nasze wyczerpane wojną księstwa, wezwaliśmy na pomoc sojuszników, którzy rozprawili się z tymi wrednymi hienami. Niestety, hieny zrobiły to samo i już wkrótce straciłem orientację na scenie politycznej. Na szczęście mało kto lubi multiwojny, tak więc i ta zakończyła się. Pozytywnym efektem było połączenie kilku naszych najlepszych księstw z księstwami naszego sojusznika. Tak powstała koalicja, której służyłem do samego końca.
W tej chwili do pokoju wszedł tajemniczy towarzysz dziadka, dziwny stwór, jakiego Pomkel jeszcze nigdy wcześniej nie widział. "Po jaką cholerę stary Glim go tu sprowadził?" - takie pytania Pomkel słyszał od czasu, gdy w domu pojawili się dziadek z towarzyszem. Narzekania i kose spojrzenia ustały jednak bardzo szybko. Pochodzący z sąsiedniego księstwa dżin, bo do tej właśnie rasy należał przybysz, prawie w ogóle nie spał, jedzenie wyczarowywał, do tego kręcił się po wiosce i mrucząc jakieś zaklęcia pod nosem naprawiał wszystko, co było zepsute, włączywszy w to zęby sołtysa Babroha. Wkrótce więc polubiono MagPae.
Dżin usiadł na sofie, pstryknięciem palców rozpalił w kominku, mrugnięciem powieki wyczarował stolik z zakąskami i uśmiechnął się do Pomkela. Mały napchał do ust ciastek, zgarniając lwią część smakołyków i zwrócił spojrzenie na MagPae, który zaczął opowiadać.
- Takiej ery jeszcze nie było. Nasi naukowcy sypali wielkimi przełomami jak z rękawa, odkrycia mnożyły się na potęgę, dzięki nim budowaliśmy szybciej i taniej, szybciej i taniej szkoliliśmy wojsko, odkryliśmy nawet sposób na otwarcie dodatkowych międzywymiarowych tuneli ze światem smoków i kilka nowych czarów... - MagPae, wielki miłośnik postępu naukowego rozmarzył się. - To właśnie dzięki odkryciom nasze kolejne wojny były zwycięskie...
- Bzdury gadasz, to dzięki wyszkoleniu naszych wojsk i Głównodowodzących losy potoczyły się dla nas tak szczęśliwie - zaoponował dziadek Glim.
- Uznajmy więc, że obydwaj mamy rację - załagodził spór dżin.
- Naszym celem było wybudowanie Pałacu Sądu Ostatecznego, niestety włączyliśmy się do walki z lekkim poślizgiem i wiele koalicji przewyższało nas swoim obszarem i siłą swych wojsk - kontynuował dziadek. - W dodatku tuż przed końcem ery, gdy ważyły się losy świata, nasi sojusznicy poprosili nas o pomoc i znów wplątaliśmy się w multiwojnę. Byłem wówczas dowódcą IV Batalionu Oddziałów Specjalnych, wysyłano nasze gnomie oddziały na najdalszą linię frontu, gdzie mieliśmy okazję najbardziej się wykazać - nikt nie powodował tak dużych zniszczeń jak moi saperzy... Wpadaliśmy do okopów wroga, zasypywaliśmy go deszczem granatów, nasi snajperzy wykańczali niedobitków, po czym wycofywaliśmy się robiąc miejsce dla regularnego wojska innych księstw, dla "Dużych" jak ich nazywaliśmy - ludzi, elfów, nekromantów. My w tym czasie grupowaliśmy się ma tyłach i tym razem z ukrycia, już jako Niezależne Komanda Złodziejskie, sabotowaliśmy systemy wroga. Tuż za nami żołnierze zajmowali ziemię kawałek po kawałku. Oczywiście nie obywało się bez magii. Bezpośrednio przed wszystkimi naszymi atakami po niebie pędziły magiczne smoki i siały zniszczenie swymi płonącymi oddechami, ziemia za okopami wroga dudniła od naszych czarów, trzęsienia ziemi burzyły budynki i zabijały wroga, plagi pustoszyły księstwa..
- Oczywiście to samo działo się po naszej stronie Pomkelu - wtrącił dżin MagPae. - Nasze księstwa były jednak lepiej bronione, zarówno magicznie jak i wojskowo, o złodziejach nie wspomnę.
- Niestety napadających na nas było kilku, w dodatku nawet dwa razy od nas większych, trzymaliśmy się jednak dzielnie. Z tym, że w takich warunkach trudno marzyć o postawieniu Pałacu Sądu przed innymi - opowiadał dalej dziadek Glim. - Równolegle Pałac budowało kilka koalicji, wiele z nich jednak nie miało szans przeciwko tym największym.. Jednak doszło do porozumienia na najwyższym stopniu - jedna z koalicji zgodziła się odstąpić zaszczyt budowy Sądu Ostatecznego...
- ... i tak zakończyła się ta era - zakończył MagPae doczarowując kilka talerzy ciastek i spory stosik malutkich masek gazowych wraz z instrukcjami. Niemała wataha much z widoczną wdzięcznością rzuciła się na ten zbawienny wynalazek i wkrótce kontynuowała swe wędrówki pod sufitem pod osłoną czarnych kłębów dziadkowego dymu.
- Już za kilka lat rozpocznie się nowa era, niech tylko zakończy się ten chaos wokół... - dziadek Glim zakaszlał.
Mały Pomkel siedział na podłodze, nieobecnym wzrokiem świdrując ścianę. "A więc to tak! Ha! Niech no tylko zacznie się ta nowa era; natychmiast wyruszę walczyć jak mój dziadek i zostanę sławnym generałem!"
Dżin MagPae wraz z gnomim staruszkiem Glimem spojrzeli na siebie porozumiewawczo - dobrze wiedzieli, co dzieje się w głowie małego, w końcu przeżyli kiedyś to samo. Nawet przez myśl im nie przeszło, by zabronić Pomkelowi takich marzeń. Koniec końców świat Czerwonego Smoka rządził się swoimi prawami.
Tuż przy uchu dżina, ze spowijających pomieszczenie całunów dymu fajkowego wynurzyła się najodważniejsza mucha. Reszta czarnego stadka trzymała się dzielnie z tyłu, cicho pobrzękując dla dodania ochotnikowi odwagi. "Prose Wielkiego Niebieskiego Pana, bo tam pod sufitem to ciemno jak jasny gwind!..." Dżin parsknąwszy w duchu śmiechem doczarował do masek małe latarki. W tej chwili w powietrzu rozległ się przeciągły świst i na głowie MagPae z głośnym plaskiem wylądowała mokra szmata. Na jej drugim końcu w zadymionym pokoju można było rozpoznać kontury matki Pomkela.
- Zabraniam ci czarować robale błękitny dziwolągu! Już zapomniałeś jak powstały Br-oughi, kreaturo? A teraz szoruj do kuchni, babci zabrakło mąki na placek.
Tak jak mówiłem - świat Czerwonego Smoka ma swoje prawa.

autor: Wiedźmin

Partners:
powered by Aster

Margonem MMORPG Kosmiczni Wojownicy - Darmowa gra przeglądarkowa World Of Warcraft - HellGround.pl Farmersi - internetowa gra strategiczna Gry internetowe
(more)